Przed wyjazdem do Wodzisławia wszyscy zdawali sobie sprawę jak trudne zadanie czeka piłkarzy na boisku wicelidera. Oba zespoły przystąpiły do meczu pozbawione swoich podstawowych zawodników. W Zagłębiu zabrakło pauzującego za żółte kartki Andrzeja Szczypkowskiego, natomiast w Odrze, z tego samego powodu, nie mógł zagrać Rafał Jarosz. Sporą niespodzianką było pojawienie się od pierwszych minut Grzegorza Bartczaka w zespole z Lubina.
Na początku meczu, toczącego się w zimowej atmosferze, niewielką przewagę osiągnęli piłkarze Zagłębia. Już w 7 min. ładny strzał Ireneusza Kowalskiego zmusił do interwencji bramkarza Odry Marcina Bębna. Gospodarze mieli dużo szczęścia, najpierw po uderzeniu Marka Zająca w 14 min. z rzutu wolnego piłka poszybowała nad bramką, a trzy minuty później po strzale Arkadiusza Klimka z ponad 20 metrów futbolówka przeleciała tuż obok bramki.
Pierwszą groźną akcję piłkarzy z Wodzisławia mogliśmy oglądać 21 min. Michał Chałbiński strzelając zza linii pola karnego posłał piłkę tuż obok bramki Krzyształowicza. W 24 min. doskonałą interwencją popisał się bramkarz Zagłębia wybijając piłkę na rzut rożny po bardzo groźnym strzale Nowackiego. Kolejna napięta sytuacja pod lubińską bramką miała miejsce minutę później, gdy strzał Ziarkowskiego z linii bramkowej wybił Bogdan Zając ratując drużynę przed utratą bramki.
Końcówka pierwszej części meczu bezsprzecznie należała do piłkarzy Zagłębia, którzy w ciągu ostatnich 15 min. zmarnowali trzy dogodne sytuacje do objęcia prowadzenia. Pierwsza z nich miała miejsce w 37 min., kiedy po świetnej kontrze przed bramką gospodarzy znalazł się Arkadiusz Klimek. W ostatniej chwili ofiarnym ślizgiem powstrzymał go interweniujący Sablik. Chwilę później Brasilia po podaniu Ireneusza Kowalskiego znalazł się w polu karnym i podobnie jak parę chwil wcześniej, Arkadiusz Klimek nie potrafił skierować piłki do siatki wodzisławian.
W 43 min. pierwszej części meczu powinno być 1:0 dla Zagłębia. Akcję rozpoczął Brasilia, piłka powędrowała do Kowalskiego, który dośrodkował w pole karne wprost na głowę wbiegającego Jacka Matuszewskiego. Jego strzał z 4 metrów minął bramkę. Była to najlepsza okazja do zdobycia gola.
Druga część meczu rozpoczęła się od zdecydowanych ataków gospodarzy, czego efektem była bramka zdobyta w 59 min. meczu. Piłka dośrodkowywana przez Michała Chałbińskiego odbiła się w polu karnym od ręki Dmitrija Kłabukowa, co arbiter spotkania - Grzegorz Kasperkowicz - zasygnalizował gwizdkiem, jednocześnie pozwolając piłkarzom Odry na dalszą grę. Do piłki dopadł Wojciech Grzyb i posłał ją w długi róg, nie dając szans bramkarzowi na skuteczną interwencję.
Ważną dla losów spotkania okazała się 60 min. Wówczas to ukarany wcześniej żółtym kartonikiem, Dmitrij Kłabukow faulował piłkarza Odry. Został za to upomniany drugą żółtą kartką, w efekcie czego musiał opuścić boisko. W 69 min. padła druga bramka dla gospodarzy. Jej "autorem" okazał się Bogdan Zając, który tak niefortunnie interweniował w swoim polu karnym, że zmylił bezskutecznie interweniującego Andrzeja Krzyształowicza. Wynik spotkania ustalił w 73 min. Chałbiński, który wykorzystał idealne dośrodkowanie Roberta Górskiego i strzałem głową pokonał bramkarza Zagłębia.
Podsumowanie: Pierwsza połowa wyraźnie należała do piłkarzy Zagłębia. Grając z kontry stworzyli kilka dogodnych sytuacji do strzelenia bramki, z czego najlepszą w 43 min. zaprzepaścił Jacek Matuszewski. Druga część meczu to już wyraźne panowanie gospodarzy. Niejasna decyzja arbitra po zagraniu piłki ręką w polu karnym Zagłębia wprowadziła dużo zamieszania wśród piłkarzy, co skrupulatnie wykorzystał Wojciech Grzyb pokonując Krzyształowicza. Usunięcie z boiska Kłabukowa zdezorganizowało szyki obronne lubinian efektem, czego były kolejne bramki.
Konferencja prasowa:Wiesław Wojno: Do momentu utraty gola zagrażaliśmy Odrze realizując taktykę opartą o grę z kontry. Niestety, nie wykorzystaliśmy kilku dogodnych okazji. Kardynalne błędy Kłabukowa przy pierwszej bramce i czerwona kartka spowodowały, że nie byliśmy w stanie się podnieść.
Ryszard Wieczorek: Dzisiaj rozkręcaliśmy się jak diesel zimą. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była słaba. Z drugiej strony nasze dotychczasowe wyniki powodują, że większość drużyn gra z nami bardzo zachowawczo, co utrudnia skuteczny atak. Męska rozmowa w przerwie ożywiła naszą grę, czego wynik był widoczny.